Camp Nou wreszcie znowu żyje meczami. 22 listopada 2025 roku Barcelona zagrała tam pierwszy mecz od dawna, z Athletic Bilbao, i szczerze mówiąc – dla wielu kibiców to było jak powrót do domu, mimo że ten dom wciąż jest w remoncie.
Bo właśnie to trzeba wiedzieć, jeśli myślicie o wyjeździe: stadion działa, ale budowa cały czas trwa. Docelowo ma tam być 105 tysięcy miejsc, co zrobi z Camp Nou jeden z największych stadionów na świecie. Tylko że na razie ani dach, ani trzeci poziom trybun nie są skończone, a klub nie podał żadnej konkretnej daty, kiedy to się wreszcie zamknie. Jadąc teraz, trzeba się liczyć z tym, że część stadionu będzie wyglądać jak plac budowy – bo po prostu nim jest.
Co jest dostępne? Same mecze oczywiście, muzeum klubowe i sklep firmowy działają normalnie. Nie ma za to jeszcze klasycznych wycieczek po płycie stadionu (tzw. pitchside tours) – więc jeśli ktoś liczył na pełne zwiedzanie w stylu sprzed przebudowy, musi jeszcze poczekać.
Jeśli chodzi o samą organizację wyjazdu – bilety znikają szybko, bo kibice wręcz szturmują kasy po tym długim oczekiwaniu na powrót klubu na własny stadion. Warto pilnować terminarza La Liga i rezerwować miejsca z wyprzedzeniem, zamiast liczyć na „coś się znajdzie” tydzień przed wyjazdem.
My w Belfer Travel akurat organizujemy takie wyjazdy meczowe – jeśli marzy się Wam zobaczenie Barcelony na żywo właśnie teraz, w tym dość wyjątkowym momencie odbudowy stadionu, dajcie znać, chętnie pomożemy to ogarnąć.

